Wyprawy do Ladakhu (oraz inne trasy w Indiach) – poczytaj!
Dlaczego warto wybrać się z nami na wyprawy do Indii Północnych?
- poznasz prawdziwą tybetańską kulturę, o którą dziś trudno w samym Tybecie
- pobijesz (?) własny rekord wysokości – będziemy na ponad 4 000 metrów!
- wypijesz autentyczną herbatę po tybetańsku – z masłem i solą
Wycieczka do Indii – turystyczny samograj
Wycieczki do Indii oraz wyprawy w Himalaje – zarówno indyjskie, jak i do Nepalu, od lat cieszą się, nie tylko wśród Polaków, niesłabnącym zainteresowaniem. Ba, można powiedzieć, że zainteresowanie tym kierunkiem nie maleje a wręcz nieustannie z roku na rok wzrasta.
Indie (subkontynent mniejszy od Europy zaledwie trzykrotnie), to turystyczny samograj dla każdego. Począwszy od backpackers’ów, po tych lubiących podróżować, mieszkać czy wypoczywać w absolutnym luksusie. A ci, fascynujący się kulturą, historią, religią, sztuką, architekturą, aktywnym wypoczynkiem, fotografią, przemianami społecznymi, czy po prostu ciekawi świata, znajdą tu prawdziwe perły związane z dziedzinami spełniającymi ich zainteresowania.

Dlaczego wybrać podróż do Ladakhu?
Ladakh, kultywujący spuściznę kulturową i religijną Tybetu to najbardziej na północ wysunięty kraniec Indii. To także region położony w pasmach górskich Ladakh i Pangong (zalicznych do zachodnich Himalajów), z roku na rok zyskujący coraz większą popularność wśród poszukujących miejsc nie przeżartych do szczętu turystyczną komercją, to cel licznych wypraw trekkingowych i wycieczek poznawczych.
Ladakh to region, w którym odwiedzający mogą bez żadnych przeszkód i ograniczeń uczestniczyć w misteriach buddyjskich czy celebracji buddyzmu tybetańskiego. Można tu również swobodnie penetrować każdy kąt buddyjskich klasztorów i świątyń. Dla wielu to wręcz unikatowa okazja zetknięcia się z żywym buddyzmem tybetańskim. To szansa poznania go “od środka” i podziwiania niezniszczonych świątyń i klasztorów.
Porównajmy Ladakh do dwóch niedalekich krajów. W Bhutanie turyści mają zakaz odwiedzania świątyń i klasztorów w czasie uroczystości religijnych choćby nawet były to tylko poranne modły!!!. Z kolei w okupowanym Tybecie zwiedza się odbudowane lub odbudowywane buddyjskie świątynie po całkowitym zniszczeniu ich przez chińskie władze. Wyjątkiem jest tylko Lhasa, co można by porównać z podziwianiem oryginalnej siedemnasto czy osiemnastowiecznej architektury na obecnej warszawskiej Starówce.
Wcale nie tak dawno, bo dopiero w 1974 rząd Indii otworzył Ladakh dla turystów. Zainicjował wtedy proces, który w dużej mierze zmienił społeczno-kulturalne i gospodarcze życie regionu, nie umniejszając jego atrakcyjności tak kulturowej, jak i turystycznej. Ladakh to nie skansen! Mnie zafascynował w 1984 roku, gdy dotarłem tam po raz pierwszy jako uczestnik backpackers’kiej wycieczki do Indii.



Wyprawy do Indii – doświadczenie kraju niczym w Discovery
Atrakcyjność wyprawy do Ladakhu jest wielopoziomowa. Z jednej strony to spotkania z miejscową ludnością, głównie tą zamieszkującą doliny odległe od stolicy Ladakhu – Leh. Możliwość obserwowania ich sposobu życia, zachowań, strojów, ceremoniałów religinych. To spotkanie świata dla wielu dostępnego tylko dzięki programom telewizyjnym typu National Geographic czy Discovery.
Wyprawy do Ladakhu wprowadzają nas niejako do środka, do wewnątrz tego, co widzimy w TV. Pozwalają wręcz na fizyczny kontakt z innym światem. Z drugiej strony dają możliwość zwiedzenia klasztorów, świątyń o kilkusetletniej historii, poznania i podziwiania naściennego malarstwa, wizerunków bóstw tak odległych od naszych europejskich kanonów.
Z innej jeszcze strony to napawanie się fantastycznym górskim krajobrazem rozpościerającym się wokół przez cały czas pobytu. To zalety i krótki zarys typowo poznawczej wyprawy do Ladakhu, której podstawowym środkiem na miejscu są samochody terenowe.
Dla turystów dbających o kondycję fizyczną, i lubiących wędrówki, Ladakh to wymarzone miejsce, by przemierzać szlaki trekkingowe. Wyprawy w Himalaje – te zachodnie oczywiście, pozwalają poznać i podziwiać krajobrazy zupełnie inne niż te znane z Nepalu.
Ale to temat, który przybliżę Wam w kolejnym wpisie.
tekst i foto: Janusz Kafarski – przewodnik po Indiach z biurem podróży MisjaGO


