Wyprawy na Sri Lankę – zapraszamy z biurem MisjaGo!
Herbata ze Sri Lanki – dlaczego właśnie tutaj?
- kiedy wyjechać, aby mieć dobre widoki z Lipton’s Seat?
- usiądź dokładnie tam, gdzie zasiadał założyciel cejlońskich herbaciarni
- zejdź do najbliższej wioski, aby zobaczyć pierwszą fabrykę sir Liptona
To był klasyczny falstart. Pobudka skoro świt (a nawet wcześniej) – jakoś przed 5:00. Na dworze ciemno, choć oko wykol. Szybkie spakowanie się na kilkugodzinną wycieczkę, jeszcze szybsze mini-śniadanie. Ciche wyjście z hotelu, rzut oka na świtające niebo i… decyzja o powrocie do ciepłego pokoju. Przecież jechanie niemal godzinę tuk-tukiem na punkt widokowy nie ma sensu, kiedy niemal całe niebo pokrywają chmury. Ale… podczas drugiego (o 8:00!) śniadania dowiadujemy się od właściciela hotelu, że takie chmury to wczesnym rankiem standard, że trzeba było jechać. Cóż, umawiamy kierowcę tuk-tuka na kolejny poranek. Herbata ze Sri Lanki oraz jej słynny plantator poczekają na nas jeszcze 24 godziny!


Herbata ze Sri Lanki i jej słynny plantator!
I znów ten sam rytuał: dźwięk budzika wyrywa z nieprzytomności, szybkie śniadanie, herbata i… jedziemy. Jazda 20-25 km/godzinę w ledwo osłoniętym tuk-tuku w bladym przedświcie przez małe wioski gór w sercu Sri Lanki. Potem silnik zaczął jakby rzęzić – znak, że droga zaczyna wspinać się na tutejsze wzgórza. I w końcu szlaban; kierowca tuk-tuka wyjaśnia nam, którędy iść dalej, aby możliwie najszybciej trafić na nasz wymarzony punkt widokowy. A pośpiech jest faktycznie potrzebny: raz, że warto być tam na wschód słońca, a dwa, że krótko po wschodzie okoliczne wzgórza rzeczywiście pokrywają się chmurami.
Kilkanaście, a może nieco więcej, minut podejścia i jesteśmy! Góry wyłaniają się powoli z ciemności, na wschodzie słońce zaczyna nieśmiało budzić się pod horyzontem. W najwyższym punkcie wzgórza niewielka metalowa ławka, a niej – zaklęty w metalu człowiek. Europejczyk. Co ciekawe: jego nazwisko (a raczej produkt spożywczy z nim związany) zna większość z nas. Ale historię jego życia i epizod, którym miał być tylko wycieczką na Sri Lankę – już niewielu. Thomas Lipton. Tak, to ten od herbaty.

Gdzie bywał sir Thomas Lipton?
Sir Thomas zwykł wędrować po tamtejszych wzgórzach pomiędzy miejscowościami Happutale i Dambatenne. Kilka razy zawędrował na niewielki pagórek położony nad drugą z tych wiosek. Widok rozpościerający się z tego wzgórza tam mu się spodobał, że zbudował tam dla siebie niewielkie schronienie w razie tropikalnego deszczu, a jego pracownicy postawili tam ławkę, aby ich pryncypałowi wygodnie było kontemplować cejlońskie panoramy. Dziś ten punkt widokowy znany jest jako „Lipton’s Seat”.
Warto tu dotrzeć wczesnym rankiem – wtedy pogoda jest niemal gwarantowana. Przynajmniej w porze suchej. Nawet o 6:00 rano (a na Sri Lance to w zasadzie środek nocy) można – wzorem Sir Thomasa – schronić się w małej herbaciarni. Można też poparzyć sobie usta, popijając złocisty płyn parzony z liści, który wyrosły tuż obok. Przed (oraz: pod) nami niesamowity spektakl przyrody! Słońce już przebiło się przez lankijski horyzont, podświetla od dołu obłoki, które dość szybko rosną. Na tyle szybko, aby już za godzinę lub półtorej zakryć widoki tym Europejczykom, dla których 5:00 to czas jedynie na wtulenie się w hotelową poduszkę.

Herbata cejlońska – czas jej spróbować!
Po nasyceniu oczu widokami (a żołądka ciepłą, aromatyczną herbatą z mlekiem i przyprawami) powoli zmierzam w dół, do Dambatenne. Mijam po drodze całe hektary pól herbacianych – Filipinki miałyby o czym śpiewać. W samym Dambatenne do dziś działa fabryka, założona przez Liptona. Technologia – wbrew pozorom – nie zmieniła się od ponad stu lat aż tak bardzo, nadal znaczną część produkcji wykonują ręcznie sprowadzeni tu Tamilowie.

Zbliża się południe, słońce stoi już niemal w zenicie. Tylko 40 minut jazdy lokalnym autobusem, gdzieś pomiędzy pomarszczonym mnichem w pomarańczowej szacie, a workiem z ziemniakami, dzieli mnie od powrotu do hotelu. Kolejny etap przygody za mną, znów nasyciłem oczy niesamowitą zielonością wyspy. Czas na inne przygody, na ciąg dalszy wycieczki na Sri Lankę.


