Wycieczka do Maroka? – poleć tam z nami!
Co zobaczyć w Maroko i dlaczego warto rozpocząć od placu Jamaa el Fna?
- to jeden z największych placów w Afryce, podobno miejsce niedoszłej budowy meczetu
- to również miejsce, gdzie spróbujesz autentycznej kuchni marokańskiej na cowieczornym targu
- …a przed cały dzień spotkasz tu zaklinaczy węży czy osoby robiące hennę
Kiedy przyszedłem tutaj po raz pierwszy, byłem nieco zdziwiony zwykłością placu. I faktycznie, sam w sobie Jamaa El-Fna niczym się nie wyróżnia. Ot, zwykła zabudowa, typowa dla tej części świata, szary osiołek ciągnący wózek z warzywami, a gdzieś w kącie grupa miejscowych sączących słodką herbatę z niewielkich szklanek. Ale zupełnie zmieniłem zdanie, kiedy pojawiłem się na placu po raz wtóry, już po zmroku. Wtedy cała Jamaa El-Fna tętniła życiem, światłem, setkami czy tysiącami ludzi! Zrozumiałem, dlaczego mówi się, że ten centralny plac Marrakeszu to obowiązkowy punkt każdej wycieczki do Maroka.

Co zobaczyć w Maroko – skąd tu taki duży plac?
Ten ogromny (podobno największy w całej Afryce) plac mieści się w sercu marrakeszańskiego starego miasta. Co ciekawe: tak duże, otwarte przestrzenie nie są typowe dla marokańskim medyn. Stąd też częste opinie, że plac powstał niejako… przypadkiem. Wg niektórych badaczy już nazwa placu oznacza „Miejsce bez meczetu”. Czyżby planowano tu kiedyś budowę ogromnej świątyni dla muzułmanów, a z tego pomysłu nic nie wyszło? Wg innych teorii plac służył niegdyś rządzącym wówczas Marokiem władcom z dynastii Almorawidów jako miejsce parad i spacerów. Kiedy w Maroku zmieniła się dunastia, a rezydencję władców przeniesiono w inne miejsce, dziedziniec pałacu został po prostu złączony z tkanką miejską.

Jesteś głodny? – wpadnij na Jamaa El Fna
Ale niezależnie od swojego pochodzenia Jamaa El-Fna jest miejscem magicznym. Warto tu pojawić się właśnie wieczorem, kiedy na placu rozstawiane są stragany, czy też raczej: garkuchnie. Mamy wtedy unikalną szansę spróbować oryginalnej kuchni marokańskiej. Nawet, jeśli wchodząc na plac, nie będziemy specjalnie głodni, na pewno zaczepi nas któryś z właścicieli i zachęci, abyśmy usiedli właśnie w jego barze. Wybór dań jest – zważywszy na prowizoryczność tych knajpek – naprawdę bogaty. Do wyboru są zawsze dwie-trzy zupy, kilka dań na bazie kuskusu, tadżiny, ogromne ilości sałatek, aromatyczne ryby czy naturalne soki owocowe. A więc te wszystkie smakowitości, dla których trzeba wybrać się na wyprawę do Maroka!
.



Główny plac Marrakeszu to nie tylko jedzenie
Ale jedzenie to nie jedyna atrakcja wieczornego Jamaa El-Fna. Na turystów (a po prawdzie: na turystki) polują miejscowe kobiety, oferujące im ozdoby z henny. Są też aktorzy, żonglerzy, ale też – co typowe dla tej części świata – fakirzy i zaklinacze węży. Pojawiają się też obnośni sprzedawcy artykułów związanych z magią – można kupić tajemnicze amulety czy proszki pomagające niemal na wszystko. A gdyby komuś było tego mało – pojawiają się także… protetycy, oferujący zakup sztucznej szczęki. Chętni mogą również potańczyć w rytm muzyki miejscowych grajków, a gdyby ktoś (ponownie!) zgłodniał, można zawsze wzmocnić się garścią przesłodkich daktyli czy kolejnym już kubkiem soku z pomarańczy.
Plac w Marrakeszu zaczyna cichnąć około północy – zamykają się bary, kuglarze powoli idą do domów, a zaklinacze pakują kobry do koszy. Nad placem do rana wiatr będzie roznosić papiery zmieszane z saharyjskim pyłem. A na Jamaa El-fna porządku pilnować będą koty. A za kilkanaście godzin, już przed południem, pojawią się tu nowi goście, nosi uczestnicy wycieczek do Maroka.